Rozumiem Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Korzystając z witryny wyrażasz zgodę
na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatnosci.
 
1 2 3 4
[CONTENT]
sobota29.07.2017
  • zachód: 20:32
  • wschód: 04:53
  • zachód: 23:25
  • wschód: 12:02
  • faza: półpełny prawy (blask: 33%)
  • następna pełnia: 06 wrzesień
  • Czego możemy nauczyć się od Duńczyków?

    wróć
    Karol Narbutt 2014-03-29

    Archiwum Karola NarbuttaPopularność łowów z łukiem zarówno w Europie, jak i poza nią rośnie z roku na rok. Kolejne kraje dopuszczają cięciwę do wykonywania polowania, stosując przy tym różnego rodzaju regulacje. Jeśli chcemy spopularyzować ten typ polowania w Polsce oraz doprowadzić do jego legalizacji, powinniśmy brać przykład z Danii i Finlandii.

     

    Ankiety wśród duńskich łuczników

     

    W ostatnim czasie miałem okazję zapoznać się z materiałem na temat badań przeprowadzonych w Danii przez Agencję Lasów Państwowych i Środowiska oraz Stowarzyszenie Myśliwych Łuczników. Sprawozdanie obejmuje okres od 1 października 1999 r. do 15 stycznia 2004 r. i dotyczy polowania na sarnę europejską. Stanowiło ono podstawę do zalegalizowania łowów z łukiem w tym kraju skandynawskim 15 stycznia 2005 roku. Myśliwi łucznicy uczestniczący w badaniu co roku na przełomie lutego i marca otrzymywali kwestionariusz, zawierający szczegółowe pytania dotyczące wykonanych polowań, który musieli wypełnić i złożyć w Agencji Lasów Państwowych i Środowiska najpóźniej do 1 maja. Tylko po spełnieniu tego warunku wydawano im imienne zezwolenie na polowanie z łukiem na kolejny sezon. Co ważne, aż 99,4 proc. raportów złożono w terminie i z zachowaniem odpowiedniej formy. Podobne ankiety otrzymali także właściciele psów tropiących, którzy w Danii są wzywani, kiedy zachodzi konieczność poszukiwania postrzałka. Następnie porównywano ze sobą raporty myśliwych i tropicieli.

     

    W kwestionariuszu należało podać m.in. następujące informacje:

    • podstawowe dane dotyczące polowania (miejsce, czas);
    • szczegółowe dane dotyczące typu łuku i typu strzał;
    • sposób polowania (podchód, zasiadka na ziemi, przenośna ambona typu treestand, podjazd);
    • dokładną odległość, z jakiej oddano strzał;
    • dokładny opis pozycji, w jakiej znajdowała się zwierzyna (na sztych, kulawy sztych, połeć);
    • opis ruchu zwierzyny podczas strzału (stojąca, idąca, w truchcie, w galopie, poruszona w trakcie oddawania strzału);
    • odległość między miejscem zestrzału a miejscem, w którym odnaleziono zwierzynę;
    • stopień penetracji tuszy oraz uszkodzenia ważnych życiowo organów.

     

     

    Statystyka polowań na sarny

     

     

    W latach 1999–2004 duńscy myśliwi strzelali z łuku do saren 576 razy, z czego 561 strzałów zostało zakwalifikowanych jako trafienie. Upolowano w ten sposób 533 sztuki. W 11 przypadkach strzały całkowicie minęły tuszę bez jakichkolwiek śladów uderzenia, co stwierdzono na podstawie oględzin odnalezionych strzał, niezawierających farby lub płynów ustrojowych. W czterech przypadkach nie stwierdzono na zestrzale pozostałości farby ani płynów ustrojowych, ale również nie odnaleziono strzał. W 28 przypadkach (co stanowi 4,99 proc.) stwierdzono zranienie zwierzyny na podstawie odnalezionej strzały i śladów na ziemi.

    Od 1999 r. do 2004 r. liczba myśliwych polujących z łukiem w Danii wzrosła ze 176 do 454, spośród których jedynie 20 proc. miało okazję oddać strzał do sarny. Łuk tradycyjny wybiera zaledwie 2 proc. myśliwych. Większość (77,2 proc.) strzałów została wykonana z dystansu do 20 metrów. Aż 78,8 proc. oddano na połeć. W 87,4 proc. przypadków zwierzynę odnaleziono w odległości mniejszej niż 50 m od miejsca zestrzału, w tym w 16,3 proc. przypadków padła w ogniu,

    w 37,3 proc. przypadków – w odległości do 25 m, a jedynie w 3,1 proc. przypadków odeszła dalej niż 100 m od miejsca zestrzału. W 87,4 proc. przypadków strzały całkowicie przeszły przez tuszę.

    Aż 85,6 proc. strzałów stanowiły strzały komorowe, w tym rażące więcej niż jeden organ ważny życiowo. Podsumowując: na 561 celnych strzałów 28 zakwalifikowano jako zranienie. Całkowita liczba postrzałków wynosi 4,99 proc., co odpowiada średniej europejskiej na polowaniach z bronią palną.

     

    Nauka cierpliwości i systematyczności

     

    Przytoczyłem ten duński przykład, ponieważ często spotykam się z obawą ze strony myśliwych, że łowy przy użyciu łuku i strzał spowodują zwiększenie ilości zranionej zwierzyny. Powyższe studium w dość przejrzysty i dokładny sposób pokazuje, że nie mamy się czego bać. Trzeba jednak pamiętać, iż ogromne znaczenie – podobnie jak w przypadku broni palnej – ma szkolenie i trening strzelecki. W kwestii polowania z łukiem dochodzą jeszcze elementy ponadprzeciętnej znajomości łowiska, obeznania ze sztuką tropienia, kamuflażu, wabienia, pochodu i – co najważniejsze – dochodzenia strzelonej zwierzyny.

    Śmiem twierdzić że myśliwy, który wybierze łuk jako dodatkowe narzędzie do wykonywania polowania, niejako z własnej potrzeby będzie się starał udoskonalić powyższe umiejętności. A przecież wiadomo, że strzał do zwierza to zaledwie drobna cząstka łowów. Ważne jest dla nas, co i w jaki sposób dajemy kniei, bo wtedy ona darzy nam hojnie. Na podstawie moich dotychczasowych doświadczeń mogę powiedzieć, że już samo podejście na odległość strzału oznacza wielki sukces. Wspomniałem o treningu strzeleckim i szkoleniu. Kiedy decydujemy się na polowanie z bronią cięciwową, musimy mieć świadomość, że aby dobrze strzelać, trzeba ćwiczyć przynajmniej raz w tygodniu. Nie wystarczy jedna lub dwie wizyty w roku na strzelnicy. Każdy, kto zechce polować z łukiem, szybko zrozumie, że trening to podstawa, ponieważ okazje do oddania strzału zdarzają się zbyt rzadko, aby je marnować, a ponadto wymagają poświęcenia ogromnej ilości czasu oraz wiele wysiłku i przygotowań. Zdarza się że jadę na 4–5-dniowe polowanie, w czasie którego codziennie praktycznie od rana do zmroku jestem w łowisku, tropiąc, podchodząc zwierza bądź na niego czatując. Jeśli w ciągu tych kilku dni mam więcej niż jedną sposobność do oddania strzału, to jestem niezwykle szczęśliwy. Czasem zdarza się, że wcale się nie przymierzam do strzału. Łuk wymaga bowiem cierpliwości i pełnego zaangażowania, systematycznego doskonalenia umiejętności strzeleckich oraz zgłębiania wiedzy na temat myślistwa.

     

    Łuk w fińskim łowiectwie

     

    W aspekcie szkolenia i egzaminowania dającego uprawnienia do polowania z łukiem w Europie i na innych kontynentach większość państw uznaje licencje wydawane na podstawie materiałów szkoleniowych opracowanych przez Narodową Fundację Edukacji w zakresie Myślistwa Łuczniczego (National Bowhunting Education Foundation, NBEF) gdzie szkolenie odbywa się zgodnie z Międzynarodowym Programem Edukacyjnym w zakresie Myślistwa Łuczniczego (International Bowhunter Education Program, IBEP).

    W poszczególnych krajach europejskich programy szkoleniowe są mniej lub bardziej rozbudowane, ale główne różnice pojawiają się przy egzaminowaniu. Na początek chciałbym zaprezentować, jak to się odbywa w Finlandii, gdzie polowanie z łukiem nigdy nie było zabronione, a jedynie ograniczone do zwierzyny drobnej. Fiński Związek Myśliwych Łuczników (Suomen Jousimetsästäjäin Liitto ry, SJML) został zawiązany w 1982 roku. Po kilku latach przystąpił do NBEF i uzyskał materiały szkoleniowe IBEP. Przez edukację i promocję nowoczesnego polowania z łukiem w organizacjach łowieckich, ministerstwach i wśród myśliwych doprowadził w 1993 r. do wprowadzenia w ustawie o łowiectwie zapisów normujących ten typ łowów. Przepis w prosty sposób definiuje sprzęt dopuszczony do polowania – jest to łuk o minimalnym naciągu 40,5 funta (sile naciągu 180 N) oraz strzała zakończona myśliwskim grotem przeznaczonym do natychmiastowego uśmiercenia zwierzyny.

    Na początku lat 90. XX wieku fińscy myśliwi zaczęli często podróżować na polowania z łukiem do Afryki, USA, Kanady i na Nową Zelandię. Ze swoich wypraw pisali relacje do magazynu „Jäkkärä” (pradawna nazwa łuku) wydawanego cztery razy w roku przez SJML. Każdy numer był następnie wysyłany do przedstawicieli władz rządowych i łowieckich oraz ich odpowiedników w krajach sąsiadujących, a więc w Szwecji, Danii i Norwegii. Warto wspomnieć, że w tym czasie spośród 320 000 fińskich myśliwych do SJML należało ok. 500–600 osób.

     

    Fińska droga do legalizacji polowań z łukiem

     

    Edukację i popularyzację polowania z łukiem realizowano przez obecność i prezentacje na wielu wystawach, targach i uroczystościach związanych z łowiectwem. Organizowano także kursy dla myśliwych i współpracowano z innymi stowarzyszeniami łowieckimi. Działania te sprawiły, że z czasem myśliwi łucznicy zaczęli być traktowani poważnie. Fiński Związek Myśliwych Łuczników postanowił więc zaapelować do ministerstwa oraz władz łowieckich o zmianę przepisów i dopuszczenie polowania z łukiem na zwierzynę grubą. W tym celu przedstawiono wyniki badań międzynarodowych i własne statystyki, opracowano materiały instruktażowe oraz propozycję zmian w ustawie. Stworzono również wzór testu strzeleckiego dla chcących używać łuku podczas łowów na zwierzynę grubą (dodajmy, że w Finlandii każdy myśliwy lufowy, aby móc polować na łosia, jelenia i niedźwiedzia, ma obowiązek zdać specjalny test strzelecki).

    W 2000 r. SJML przygotował list zawierający informacje o działaniach związku oraz wysuwane postulaty, który rozesłano do władz i organizacji łowieckich. W rezultacie 1 kwietnia 2001 r. zmieniono zapisy prawa łowieckiego i dopuszczono łuk do polowania na sarnę i bobra. Według nowych przepisów w przypadku łowów na sarny dopuszczalny grot myśliwski powinien mieć ostrze o średnicy 22 mm, a w przypadku łowów na bobry strzała musi być wyposażona w linkę. Każdy myśliwy chcący polować z łukiem ma także obowiązek odbyć szkolenie według programu IBEP oraz zdać test pisemny i egzamin praktyczny ze strzelania.

    W 2012 r. Fiński Związek Myśliwych Łuczników obchodził 30-lecie istnienia i wygląda na to, że miał wiele powodów do świętowania. Od 1993 r. liczba polujących w Finlandii z łukiem wzrosła z 600 do 1500 myśliwych. Przewodniczący SJML Juha Kylmä stwierdził: Jesteśmy akceptowani, należymy do ogromnej rodziny myśliwych. Współpraca z innymi organizacjami pokazuje, że nie tylko wymagamy i dostajemy, lecz także dajemy. Nadszedł czas na zliberalizowanie większej ilości regulacji łowieckich, a następny logiczny krok to legalizacja polowania na pozostałe gatunki jeleniowatych (jelenia wirginijskiego, daniela i leśnego rena). Naszym celem jest osiągnięcie równego statusu dla łuku i strzały pośród broni myśliwskiej. Wierzę, że w tej kwestii CIC oraz EBF odegrają kluczową rolę.

     

    Podsumowanie

     

    Na przykładzie Finlandii chciałem pokazać przejrzysty i logiczny model działania, który nie tylko okazał się skuteczny w edukacji i popularyzacji łowiectwa łuczniczego, lecz także odniósł sukces w praktyce, gdyż dał możliwość wyboru sposobu, w jaki chce się polować. Mam nadzieję, że przytoczone wyżej wyniki badań z Danii oraz nakreślenie sytuacji w Finlandii przyczynią się choć trochę do upowszechnienia tej metody polowania, a z czasem akceptacji i poparcia naszej idei – idei nowoczesnych, etycznych i efektywnych łowów z łukiem. Serdecznie zachęcam myśliwych łuczników do kontaktu i wymiany doświadczeń oraz – idąc sprawdzoną ścieżką fińskich kolegów – do pisania sprawozdań podróżniczo-łowieckich.

     

    Chciałbym złożyć szczególne podziękowania

    dla Andersa Gejera, Richarda Cadwaladera

    oraz Juhy Kylmä za udostępnienie

    materiałów i konsultacje.
    Artykuł był również opublikowany przez autora w miesięczniku myśliwych i sympatyków łowiectwa "Brać Łowiecka" 1/2013

    Dodaj komentarz

    photo user
    odpowiedź do