Rozumiem Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Korzystając z witryny wyrażasz zgodę
na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatnosci.
 
1 2 3 4
[CONTENT]
piątek24.11.2017
  • zachód: 16:33
  • wschód: 08:13
  • zachód: 21:45
  • wschód: 12:36
  • faza: półpełny prawy (blask: 25%)
  • następna pełnia: 02 styczeń
  • Juha Kylmä - łowca i łucznik z Finlandii

    wróć
    Michał Byrecki 2013-09-27

    Archiwum Juha KylmäMyśliwy, który sztuką łowiecką zajmuje się już od trzydziestu lat. Jego ulubioną bronią są łuki. To z jego inicjatywy, przy Międzynarodowej Radzie Łowiectwa i Ochrony Przyrody C.I.C powstała grupa zajmująca się promowaniem polowania z łukiem. Juha czynnie promuje tę formę polowania przez liczne prelekcje, publikacje prasowe oraz wywiady. Pomimo iż pochodzi z odległej Finlandii, wiele łączy go z Polską. Przede wszystkim żona Ilona, z którą często przyjeżdża do lasów spalskich oraz jego przyjaciele - polscy Myśliwi.

    Jesteś doświadczonym myśliwym z ponad trzydziestoletnim stażem. Te trzydzieści lat temu, gdy rozpoczynałeś swoją przygodę z łowiectwem, polowanie z łukiem i strzałą było w Europie dośćniecodzienną formą łowiectwa. Niezmiernie interesuje mnie kiedy i jak odkryłeś tę pasję?

     

    Tak, poluję z łukiem od ponad trzydziestu lat. Nie znałem wtedy żadnych innych myśliwych polujących w ten sposób. Zaczynałem swoją przygodę wraz z moim młodszym bratem, któremu również przypadła do gustu ta forma polowania. Udało mu się natrafić na małą grupę myśliwych, którzy w 1982 roku założyli Fińskie Stowarzyszenie Myśliwych Łuczników - wkrótceobaj zostaliśmy jego członkami. Z pewnością było kilku pionierów tej formy polowania w naszych europejskich krajach, ale niestety nie znaliśmy się wzajemnie .Dodatkowym problemem był trudno dostępny sprzęt myśliwski. Moim pierwszym łukiem do polowania był łuk tradycyjny. Gdy na początku 1980 r. udałem się do Helsinek, by zakupić nowy, mocniejszy łuk pierwszy raz zetknąłem się z łukiem bloczkowym – o którym nie miałem nawet pojęcia, że istnieje. Ten bloczek firmy Polar Bear był jedynym w całych Helsinkach i został mój. Łucznictwo i pozyskiwanie w ten sposób zwierzyny interesowało mnie już od dziecka, gdy stawiałem swe pierwsze kroki i uczyłem się mówić. Mój ojciec sporządzał dla mnie drewniane łuki i strzały.

    Archiwum Juha KylmäW krajach, w których polowanie z łukiem jest legalne, sezon dla łuku zaczyna się znacznie wcześniej niż dla broni palnej i trwa o wiele dłużej. Pomijając te regulacje, czym kierujesz się przy wyborze pomiędzy lufą a łukiem?

    Przyczyną, dla której poluję głównie z łukiem są emocje. Ostatecznie, gdy uda mi się zwyciężyć zwierza, jestem naprawdę dumny z siebie i ze swego trofeum. Nawet wtedy, gdy jest to tylko kaczka czy zając. Kończąc piętnaście lat uzyskałem możliwość posiadania broni. Nabyłem wtedy dwa sztucery (.22lr i .222rem.) oraz dubeltówkę. Czułem się wtedy wystarczająco dorosły do posiadania prawdziwej broni myśliwskiej – tak więc łuki poszły na bok. Przez kilka lat polowałem wyłącznie z bronią palną, ale zdałem sobie sprawę, że często zastanawiam się nad tym, jakie byłoby to wspaniałe uczucie, gdybym wracał z polowania niosąc swojego cietrzewia pozyskanego łukiem, a nie dubeltówką. Zdarzały mi się powroty do łuku, ale z marnym rezultatem.

    Być może dlatego, że nie przykładałem się zbytnio czy też nie do końca byłem przekonany o możliwości pozyskania niektórych gatunków w ten sposób. Ostatecznie postanowiłem polować wyłącznie z łukiem, do czasu, gdy uda mi się pozyskać przyzwoite trofeum. Technologia łuków myśliwskich rozwijała się, a ja ćwicząc stawałem się lepszym strzelcem. Czułem, że ciągnie mnie do tej formy polowania coraz bardziej. Ostatecznie efekty przekonały mnie, że naprawdę można być skutecznym myśliwym z łukiem – bronią, którą sobie upodobałem. W późniejszym czasie, gdy ukończyłem studia i zacząłem zarabiać pieniądze, miałem ochotę wybrać się na większego zwierza, gdzieś za granicę. Odkryłem wtedy kolejną zaletę polowania z łukiem nad bronią lufową – o wiele łatwiej się z nim podróżuje. Nie trzeba spędzać mnóstwa czasu nad wypełnianiem jakichś formularzy oraz przechodzić skomplikowanych kontroli celnych. Dodatkowo, okazało się, że niektórzy właściciele ziemi udostępniają tereny wyłącznie myśliwym polującym z łukiem, dzienna stawka za polowanie z łukiem jest nieco niższa, a sezon jest znacznie dłuższy.

    Archiwum Juha KylmäMasz jakieś ulubione tereny łowieckie czy gatunki zwierząt do polowania z łukiem?

    Mój dobry przyjaciel powiedział kiedyś, że jego ulubionym gatunkiem zwierzęcia jest ten, na który właśnie poluje. Myślę, że ja również mógłbym posłużyć się tu jego słowami.Pozyskałem trofea wielu różnych gatunków, począwszy od wiewiórek, przez niedźwiedzie, bawoły na aligatorach skończywszy – a jednak, dalej czuję te same emocje, gdy kaczka zbliża się do mojej zasiadki wczesnym rankiem, tuż przed wschodem słońca. Natomiast mam swoje ulubione tereny łowieckie. Są to odległe, dzikie miejsca w Kanadzie czy na Alasce, na które można dostać się małym samolotem lądującym na jeziorze lub gdzieś w dziczy. Góry, rzeki, małe jeziora, smukłe świerki wokół chatki z prostym paleniskiem…

    Jaka jest twoja najbardziej pamiętna przygoda łowiecka?

    Takich przygód, do których chętnie wracam pamięcią jest całkiem sporo: wiele lat temu dopisało mi szczęście i udało mi się pozyskać wielkiego, czarnego głuszca wczesnym rankiem niedaleko mojego domu nad jeziorem. Czymś równie niesamowitym był mój pierwszy niedźwiedź upolowany w Albercie – było to jakieś dziewiętnaście lat temu. W pamięci utkwiło mi również moje pierwsze polowanie w RPA – do Mkolo Safari przyjechało nas z łukami czterech Finów oraz dwóch kolegów ze Szwecji. Dokładnie przestudiowałem gatunki bytującej tam równinnej zwierzyny i wybrałem swoje cele. Na szczycie mojej listy był kob śniady(zwany kozłem wodnym lub kobusem – ang.Waterbuck) oraz kudu. Pamiętam nawet, że kobusa oznaczyłem sobie w przewodniku. Nigdy wcześniej w Mkolo nie polował żaden myśliwy z łukiem, stąd też nikt nie oczekiwał, że cokolwiek upolujemy. Pierwszego wieczoru lekko mżyło i było raczej zimno – toteż zdecydowałem się spróbować zasiadki na ambonie, znajdującej się pomiędzy wielkimi, rozłożystymi gałęziami drzewa na wysokości czterech metrów. Z tego miejsca dysponowałem małą przestrzenią skierowaną Archiwum Juha Kylmäw dół mojej ambony na dystans nieco ponad 20 metrów. Nie miałem pojęcia, czy powinniśmy natrafić na jakieś zwierzęta czy też raczej nie, tak więc nastawiałem się na strzał do pierwszej okazałej zwierzyny, jeśli się jakaś pojawi. Tuż przed zmierzchem duża, szara antylopa zbliżyła się do mojej zasiadki. Ustawiłem się z łukiem na wprost wąskiego prześwitu między gałęziami. Gdy tylko ujrzałem biały pierścień wokół zadu dotarło do mnie, że to kobus, o którym marzyłem. Na nieszczęście była to samica. Byłem niesamowicie ucieszony, a jednocześnie rozczarowany, że nie ujrzałem samca z jego długimi rogami. Wahałem się, czy powinienem strzelać czy nie. Być może była to jedyna okazja, jaką będę miał? Gdy ustawiła się w wyśmienitej pozycji do oddania strzału, napiąłem swój łuk, jednak jeszcze nie strzeliłem. Nagle zaobserwowałem, że coś porusza się w krzakach. Pierwszym, co ujrzałem były długie, grube rogi. To był samiec kobusa! Ostrożnie podszedł na wprost mojej luki w gałęziach, stanął naprzeciw ambony i zaczął się pożywiać. Kąt, pod jakim był ustawiony wykluczał możliwość oddania strzału – chciałem go strzelić przez obydwa płuca. Ostatecznie, po kilku minutach wykonał zwrot i odsłonił komorę. Stałem już z napiętym łukiem, więc po chwili Archiwum Juha Kylmästrzała uderzyła go w pierś, niewiele ponad prawą, przednią, kończyną. Kobus odskoczył przez krzaki. Nasłuchiwałem i po kilku sekundach usłyszałem odgłos padającego, dużego zwierzęcia. Czułem się niesamowicie szczęśliwy, podobnie jak moi przewodnicy. Na tym samym safari strzeliłem również impalę i ogiera zebry. Pozostałych pięciu myśliwych polujących z łukiem również nie wracało z wyprawy z pustymi rękoma. Od tamtej pory Mkolo Safari specjalizuje się właśnie w tej formie polowania. Mógłbym również opowiedzieć historie o tym, jak upolowałem z łukiem 300-400 kilogramowego aligatora w środku nocy, na bagnach na północy Florydy...

    Wiem, że nie corocznie odwiedzasz Polskę, jesteś również założycielem grupy promującej polowanie z łukiem przy C.I.C. Mając to na względzie chciałbym Ci zadać pytanie – jak widzisz miejsce dla tej formy łowiectwa w naszym kraju?

    Moja żona Ilona jest Polką, mamy u was wielu dobrych przyjaciół, także pośród myśliwych, i odwiedzamy ich każdego roku. Marzyłoby mi się, by łuk został przywrócony do polowania w Polsce, wtedy spędzałbym tu jeszcze więcej czasu. Dziki, sarny, jelenie i inne gatunki są bardzo dobrej jakości, a same możliwości pozyskania są lepsze niż w innych europejskich krajach. Polska zyskałaby wielu myśliwych dewizowych z każdego zakątka Europy, z pewnością zawitałoby tu też nieco myśliwych z Ameryki Północnej. Wszyscy myśliwi, których tutaj znam bardzo wspierają ideę polowania z łukiem. Słyszałem, że niektórzy są przeciwni, ale wierzę, że spowodowane jest to brakiem wiedzy. Ta forma polowania jest najszybciej rozwijającą się na całym świecie. Mimo że powstała ona dziesiątki tysięcy lat temu, to jednocześnie, najprawdopodobniej, jest najnowocześniejszą formą łowiecką. Jest bardzo bezpieczna, pozwala na bardziej zrównoważone pozyskiwanie i wiąże się z niesamowicie długą tradycją. Można wróżyć jej świetlaną przyszłość na całym świecie.

    Dodaj komentarz

    photo user
    odpowiedź do