Rozumiem Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Korzystając z witryny wyrażasz zgodę
na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatnosci.
 
1 2 3 4
[CONTENT]
piątek23.06.2017
  • zachód: 21:02
  • wschód: 04:15
  • zachód: 20:02
  • wschód: 03:57
  • faza: półpełny lewy (blask: 2%)
  • następna pełnia: 09 lipiec
  • Pierwsze w Grenlandii polowanie z łukiem

    wróć
    Juha Kylmä 2013-09-26
    Niskie podszycie wierzbowe nie oferowało zbyt wiele ukrycia zarówno myśliwemu jak i operatorowi kamery, którzy zbliżali się do stada piżmowołów. Przepełzali niemal dwieście metrów, ale w dalszym ciągu znajdowali się daleko. W miarę, jak myśliwi zmniejszali dystans, siedem masywnie zbudowanych piżmowołów rozciągnęło się na ziemi ubogiej w pożywienie tego pagorkowatego, kamienistego kraju, nie podejrzewając zbliżającego się niebezpieczeństwa. Najdorodniejszy byk wzywał do pojedynku grupę młodszych byków i dyszał w kierunku krów, na jedyny sposób właściwy królowi fjordu.

    Otwierają się nowe możliwości

    Jeszcze niespełna rok temu, jako specjalista od polowań z łukiem Międzynarodowej Rady Ochrony Przyrody (C.I.C, ang. International Council for Wildlife Conservation), korespondowałem przez internet z Grenlandią.Wspólnie, z pomocą Europejskiej Fundacji Myśliwych Łuczników (EBF, ang. European Bowhunting Federation) oferowaliśmy materiały badań i nasze ekspertyzy, by zachęcić osoby podejmujące decyzje do wprowadzenia polowania z łukiem na Grenlandii. Ten lodowy kontynent był coraz bardziej zainteresowany nie tylko plusami i minusami polowań łuczniczych, ale też turystyką łowiecką oraz wiążącymi się z nią funduszami.
    Z początkem stycznia, outfitter Frank Feldman z Bowhunting Greenland zadzwonił do mnie z wiadomością, że Grenlandia zdecydowała się na dopuszczenie łuku do polowań na piżmowoły. Po przekazaniu mi tej radosnej wieści, Frank spytał, czy chciałbym przyjechać we wrześniu. Frank jest myśliwym, który sam poluje z łukiem i jest jedynym organizatorem polowań łuczniczych w tym kraju. Po kilku chwilach głębszego zastanowienia, zgodziłem się. Zarezerwowałem miejsce w pierwszej, czteroosobowej grupie wyruszającej na jesienne polowanie. Moi przyjeciele jeszcze wtedy nie wiedzieli, że wyruszą ze mną wkrótce w kierunku Greenlandii.

    Bowhunter TV dołącza do przygody

    Domek w Ikka Fjord
    Wczesnym rankiem, czwartego września ja i Asko Kukkonen opuściliśmy gościnny dom Frontier Archery i rozpoczęliśmy podróż do Sztokholmu. Przewodniczący EBF, Anders Gejer, dołączył do nas na lotnisku Arlanda. Stamtąd polecieliśmy w kierunku miasta Kefllavik na Islandii, skąd następnie wyruszyliśmy autobusem do Reykiaviku. Na lotnisku w Reykiaviku naszą skandynawską grupę czekało wspaniałe powitanie, jakie zgotowało nam dwóch Amerykanów biolog C.J. Winand i towarzyszący mu kamerzysta Jim Thompson.
    Mieli nam też do przekazania złą wiadomość – bagaż podróżny CJ został zagubiony w drodze na Islandię. Wkrótce zaczęliśmy podejście do lądowania w Narsarsuaq, pierwszym punkcie na Grenladii. Kapitan łodzi czarterowej przybył na przystań i powitał nas na łajbie fińskiej produkcji, Targa 25. Poinformował nas, że zamierzas nas zabrać bezpośrednio do obozu łowieckiego, zamiast do Qaqortoq, w którym mieliśmy przenocować zanim udamy się do obozu. Wyśmienicie, zyskamy dzień polowania więcej!
     

    Domek Koralhytten

    Kapitanowi udawało się prowadzić łódź pomiędzy ślicznymi odłamkami kry i gór lodowych aż do Ikka Fjord, miejsca naszego polowania. W głębi mroku ujrzeliśmy migający płomień. To Frank rozpalił ogien, by wskazać nam kierunek do domku.
    Po posiłku, na który składała się ciepła strawa z reniferów i czerwone wino, zagrzebaliśmy się w śpiworach na piętrowych łóżkach. Gdy dotarliśmy do obozu, było zupełnie ciemno i ciekawiło nas, jak będzie wyglądało to miejsce o poranku. Domek był całkiem przytulny i nowy. Przed zimnem chronił nas piecyk gazowy, a w hallu mieliśmy do dyspozycji kuchenkę gazową do przyrządzania posiłków. W oddzielnym, małym pokoju znajdował się zlew kuchenny i szafki. Po wodę zaś trzeba było udawać się do spadających z gór wodospadów.
     

    Polowanie to prawo każdego człowieka

    Na Grenlandii nie ma czegoś takiego, jak zezwolenie na odstrzał. Polowanie jest tu normalną częścią codziennego życia. Inuici wierzą, że na polowaniach znają się lepiej niż inni. „Widzieliśmy chatkę białego człowieka i niektórzy z nich nie mają pojęcia jak polować!”. Prawo do polowania nie może być zakazane mieszkańcom pierwotnie zamieszkującym te tereny. Polowanie jest tutaj taką codziennoscią, że nawer dwunastolatki mogą iść do sklepu, by kupić sztucer.
    Podprowadzający Frank Feldman z autorem lustrują teren w poszukiwaniu piżmowołów

    Losowanie słomek

    O poranku przemiły zapach świeżo parzonej kawy i smażonego bekonu szybko wyciągnął nas z łóżek. Wyjrzałem przez małe okienko znad łóżka. Widok był niesamowity. Granie przepięknych gór odbijały się w wodach cichego fjordu. Widać było kaskady wody spadającej wodospadem z gór lodowcowych. W zasięgu wzroku nie było widać ani jednego drzewa, wyłącznie krzewy sięgające do kolan oraz potoki wpadające do fjordu. Jim zajęty był kompletowaniem jakiegoś drogiego zestawu filmowego, podczas gdy reszta z nas przygotowywała swój sprzęt do polowania. Ciągneliśmy słomki, by w drodze losowania ustalić, kto pierwszy podejmie próbę podejścia do zwierzyny. Mi udało się wyciągnąć tę najdłuższą słomkę.
     
    Łatwo znaleźliśmy pierwsze stado, ale podchód nam nie wyszedł i piżmowoły uciekły w gory. Wróciliśmy do domku i łodzią udaliśmy się głębiej w fjord. Lustrowaliśmy zbocza i wkrótce wypatrzyliśmy nowy cel. Na kamieniach, na sąsiednim brzegu udało nam się dostrzec siedem piżmowołów. Co najmniej jeden z nich miał niezwykle piękne rogi. Opuściliśmy łódź, sprawdzający przy tym kierunek wiatru. Czekało nas trudne zadanie – podejść zwierzynę na odległość strzału z łuku na otwartym wzgórzu. Jedynym sposobem, by tego dokonać było pełznięcie na brzuchu na odległość pewnego strzału poprzez wierzby.
     
    Niskie podszycie wierzbowe nie oferowało zbyt wiele ukrycia, gdy zbliżalismy się do stada piżmowołów. Przepełzalismy niemal dwieście metrów, ale w dalszym ciągu byliśmy zbyt daleko od stada. W miarę, jak zbliżalismy się, siedem masywnie zbudowanych piżmowołów rozciągnęło się na ziemi scant nourishment from a rugged stony country, nie podejrzewając zbliżającego się niebezpieczeństwa. Najpiękniejszy byk wzywał do pojedynku grupę młodszych byków i dyszał w kierunku krów, na sposób właściwy królowi fjordu.
     Pierwszy piżmowół zdobyty przez autora
    Kiedy dotarliśmy na odległość przekraczającą 80 metrów, mój inuicki przewodnik spytał mnie, czy dystans mi odpowiada. „Potrzebujemy podejść bliżej” odpowiedziałem. Wielki byk położył się. Jedyne, łagodnie opadające podejście było z kierunku od wielkiego kamienia do krawędzi hillock, ale incredulous młody piżmowół stał na wprost kamienia obserwując otoczenie. Szepnąłem do Ejnara, mojego inuickiego przewodnika, że poczekam krótką chwilę i spróbuję zejść w kierunku gully po lewo i okrążyć leżącego byka. Ejnarowi spodobał się mój plan.
     
    Opuściliśmy kamerzystę Jima i spełzliśmy w dół. Udało mi się podejść na odległość 30 metrów, gdy pizmowół podniósł się. Znów skupił swoją uwagę na młodszych bykach. Gdy miałem dobry kąt do oddania strzału, spostrzegłem, że bezpośrednio za bykiem stoi inne zwierzę. Bałem się, żę strzała przechodząc na wylot przez byka raniłby innego piżmowoła. Sytuacja trwała co najwyżej kilka sekund, bo wszystkie byki były w ruchu. Ostatecznie czekanie i samokontrola zostały wynagrodzone. Byk pięknie osiadł w odległości 45m od stada. Naciągnąłem mojego silnego Hoyta Carbon Element w niezbyt wygodnej pozycji i z wolna uniosłem się na kolana. Strzały oklejone białymi Blazerami Bohninga zniknęły w gęstym futrze w okolicach łopatki i hurtled out z drugiej strony, wprost do wód fjordu. Gruba i gęsta sierść piżmowoła bardzo utrudnia dokładne obranie celu, ale ku mojej uldze, jaśniej ubarwiona część nogi zabarwiła się na czerwono.
     
    Stado rozpoczęło wędrówkę w wyższe rejony. Śmiertelnie trafiony byk odwócił się w kierunku zbocza. Troszkę się zaniepokoiłem, że piżmowół nie padł w kilka sekund, jak zwykle padają znacznie większe zwierzęta po prawidłowo iddanym strzale komorowym, Frank, który do nas dołączył dostrzegł moje zaniepokojenie i szeroko uśmiechając się powiedział „Jest twój!”. I faktycznie. Po chwili piżmowół poddał się i upadł.
    Szwedzki myśliwy z łukiem, Anders Gejer, pozyskuje drugiego piżmowoła na polowaniu
    Podczas, gdy byłem pod wrażeniem niesamowitej twardości pizmowoła, zadowolony podprowadzający poklepał mnie po ramieniu i stwierdził, że nawet młode, po przyjęciu 3-4 kul ze sztucera idą znacznie dalej.

    Kontynuacja Sukcesów

    Po przekąsce, Anders, Jim, Frank i dwóch inuitów udało się w kierunku potoków, spadających z gór. Z daleka na zboczach piżmowoły przypominały poruszające się grudki. Dwóch lokalnych inuickich myśliwych wsiadło do łodzi i okrążyło przylądek, aby oczekiwać w dobrym miejscu powodzenia myśliwych.
     
    Podczas, gdy myśliwi wyruszyli ze swoimi przewodnikami, my w domku rozkoszowaliśmy się spokojem tego słonecznego dnia pod błekitem nieba. Byliśmy mile zaskoczeni tym, jak było tu ciepło, zważywszy, że był już początek września a Grenlandia jest ogólnie znana jako mroźny kontynent... Szybko upłynęło nam kilka godzin, gdy spostrzegliśmy białą motorówkę dobijającą do brzegu. Załoga wymachiwała do nas rękami i krzyczała „Anders!”. Rzeczywiście, Andersowi udało się pozyskać trofeum medalowego byka!
     
    Po tym, jak słońce zaszło za wzniesieniami lodowców Glacier Mountains, nadeszła pora na uczczenie polowania dobrym posiłkiem w akompaniamencie wina. Zgodnie z tradycją europejską wypiliśmy kilka toastów na cześć wspaniałych zwierząt, które tego dnia poległy od naszych strzał. Padłem w objęcia morfeusza niespodziewanie łatwo, pomimo wesołych rozmów prowadzonych do późna w nocy.

    Szczęśliwy dzień Asko

    Skoro świt, Asko, Frank, Jim i Jørgen udali się w kierunku wodospadów nieopodal domku, reszta z nas została w obozie. Ktoś trenował strzelanie do kostki Rinehart, inny wygotowywał czaskę piżmowoła w wielkiej, starej beczce, a my cieszyliśmy się życiem.
    Asko Kukkonen z Finlandii pozyskuje trzeciego byka
    Ludzie wrócili przed południem. Z daleka widzieliśmy po ich zachowaniu, że polowanie się udało. Widać było po tym, jak szli – zadowoleni i zrelaksowani. Jim poinformował nas, że film z jego polowania będzie można wkrótce zobaczyć w telewizji!

    Frank podprowadził Asko na odległość 30 metrów do grupy piżmowołów. Dobrze umiejscowiony głaz pomógł znaleźć ukrycie podchodzącym, a Jim mógł bez problemu podążać tuż za Asko z kamerą na ramieniu.Strzała przeszła przez długorogiego piżmowoła i byk w przeciągu kilku sekund rozstał się z życiem.

    CJ I Frank czyszczą czaszkę piżmowoła “numer siedem”

    CJ zaczyna polowanie

    Wieczorem, trzeciego dnia, ja i Anders celebrowaliśmy po drugim piżmowole. W pewnej chwili Frank wskazał na fjord, w którym można było dostrzec małe światełko. Wyruszyliśmy by przywitać przybijającą łódź. Dwóch ludzi z małej motorówki wyładowywało walizkę z łukiem i duży worek podróżny CJ. Obaj Amerykanie tańczyli z radości i wykrzykiwali swój taniec na śliskich kamieniach Ikka Fjord. Szczęście nie przestało nam dopisywać i CJ pozyskał wspaniałego piżmowoła w czwartym dniu polowania. Również Jim, wędkarz, spełnił swoje marzenia i złowił dziesięć palii alpejskich.

    Zakończyliśmy nasze idealne polowanie w jedynie cztery dni, tak więc mieliśmy czas na to by wyczyścić skóry i czaszki, nazbierać małż i powspinać się na okoliczne wysokie gory, by stamtąd cieszyć oczy widokiem ptarmigans I dzikich zajęcy. Jeśli jesteś zainteresowany piżmowołami czy reniferami, kontakt na Franka Feldmanna znajdziesz na: www.bowhuntinggreenland.com, lub pod adresem  mail@greenlandoutfitters.com

    Dodaj komentarz

    photo user
    odpowiedź do